niedziela, 17 września 2017

Jak wzmocnić paznokcie?

Ostatnimi czasy coraz bardziej popularny stał się manicure hybrydowy. Jakoś szczególnie mnie to nie dziwi, bo chyba każda kobieta marzy o zadbanych dłoniach i idealnych paznokciach. No a poza tym - to ogromna wygoda, bo... 'hybrydy' są odporne na zadrapania i rozdwajanie, błyszczące i trwałe, a wiec to idealna opcja dla leniwych. Raz na dwa tygodnie wizyta u kosmetyczki, koszt do przeżycia no i 'mamy spokój', a misterne zdobienia i ten błysk płytki paznokciowej cieszy oko. ;) Niestety czasami za taką wygodę trzeba słono zapłacić. Zdarza się, że manicure hybrydowy osłabia naszą płytkę paznokciową, dlatego nie należy korzystać z tej opcji cały czas. Dobrze jest przynajmniej raz na czas zrobić przerwę i zafundować naszym paznokciom solidną regenerację.

Dziś więc kilka słów na temat aptecznych specyfików do regeneracji płytki paznokciowej. Ale zanim o preparatach aptecznych, małe ostrzeżenie...

Uwaga na formaldehyd!

Jeśli w sklepie kosmetycznym poszukujecie odżywki do paznokci, warto zwrócić uwagę, aby nie zawierała w składzie formaldehydu. Swego czasu ogromną popularnością cieszyła się odżywka do paznokci Eveline 8 w 1 total action. Dziś okryta jest złą chwałą, a na wielu forach internetowych można przeczytać o jej negatywnym działaniu i zniszczeniach płytki paznokciowej. Winowajcą jest właśnie formaldehyd, inaczej aldehyd mrówkowy. Okazuje się, że w pewnych stężeniach działa rakotwórczo i drażniąco na skórę i błony śluzowe. Czasami działa alergizująco. Długotrwałe stosowanie odżywek z formaldehydem może prowadzić do zniszczenia płytki paznokciowej i tak zwanej onycholizy. Jest to oddzielenie się płytki paznokciowej od łożyska. 

Preparaty z aptecznej półki... 

W lepiej wyposażonych aptekach z szerokim asortymentem kosmetycznym bardzo często znajdziecie specjalistyczne preparaty i odżywki dla wzmocnienia paznokci:

1) na bazie odżywczych olejków:

Niewątpliwie najpopularniejszym preparatem tej kategorii jest-

"Regenerum"- regeneracyjne serum do paznokci. Preparat zawiera kompozycję czterech olejów: olej z orzeszków makadamia, olej ze słodkich migdałów, olej z pestek winogron i olej z nasion słonecznika i witaminy A i E. Konsystencja olejkowa, zapach dość przyjemny, i wygodny aplikator z pędzelkiem. Opinie różne - od pozytywnych, po wręcz fatalne. Ja osobiście nie stosowałam, ale zamierzam spróbować. ;)

Dość ciekawym specyfikiem wydaje się być także "Dermena Regenail odżywcze serum do paznokci". Skład podobny, czyli kompleks olejów wzbogacony witaminami. Tym razem mamy olej z nasion bawełny, olej ze słodkich migdałów, olej canola, olej z kiełków pszenicy, olej słonecznikowy, a także witaminy A, E i C. Wygodę stosowania i precyzyjne nałożenie preparatu zapewnia tubka z pędzelkiem, a przyjemność stosowania - piękny zapach. :) Cena przyzwoita, bo rzędu kilkunastu zł.

Jest jeszcze "Olejek do pielęgnacji paznokci Scholl Velvet Smooth" - kompleks 7 olejków oraz witamina E. Cena jednak jest już wyższa, bo Scholl się ceni. ;)

2) na bazie keratyny

Keratyna to białko, które jest zbudowane w dużej mierze z aminokwasów siarkowych. Jest ona głównym budulcem paznokci i włosów.

Gabinety kosmetyczne często proponują keratynowe prostowanie włosów, czy keratynowy zabieg odbudowujący płytkę paznokciową. Okazuje się, że keratynę znajdziecie też w odżywkach do paznokci.  Przykłady:

"Biovax serum odżywcze do paznokci" - w składzie poza keratyną mamy oliwę z oliwek, czy olej sojowy, a także witaminy.

"Balsam do paznokci 2x5 Herba studio". Poza aminokwasami keratyny w składzie olej rycynowy, oliwa, pantenol, witamina E i C, wosk pszczeli i ekstrakt ze skrzypu oraz beta-karoten. Koszt około 8 zł. Miałam kiedyś w aptece pacjentkę, która wychwalała go pod niebiosa.

3) na bazie ceramidów

Ceramidy to substancje lipidowe, które zapobiegają przesuszeniu płytki paznokciowej stanowiąc jej spoiwo. Działanie ceramidów w preparatach kosmetycznych nie zostało jeszcze dokładnie poznane, ale wiadomo, że wzmacniają one strukturę paznokci, i wygładzają powierzchnię płytki paznokciowej, a także zmniejszają łamliwość i rozdwajanie paznokci. Przykładem jest - "Pirolam odżywka do paznokci". Odżywka ma postać lakieru, który po zaaplikowaniu na płytkę paznokcia od razu nadaje połysk. Paznokcie wydają się mocniejsze i zdrowsze, ale tylko przy regularnym stosowaniu. 

4) inne...

"Novophane - krem do paznokci". Specyfik o bogatym składzie: 
wazelina, wosk pszczeli i ozokeryt - zmniejszają utratę wody. Gliceryna, mocznik i skwalen zapewniają nawilżenie paznokci. Lecytyna i olej migdałowy przywracają elastyczność komórek paznokcia. Dodatkowo mamy pantenol, witaminę E i biotynę, a więc.. na bogato. :) Osobiście nie stosowałam ale opinie słyszałam raczej na plus.

To oczywiście tylko wybrane przykłady. Warto pamiętać też o chyba najtańszej opcji, czyli oleju rycynowym. Pozyskuje się go z nasion tropikalnego drzewa Ricinus communis - Rącznika pospolitego. :) Nie wiem, czy wiecie, że olej rycynowy ma wiele zastosowań i w medycynie i w kosmetyce. Czasami stosowany jest jako środek na zaparcia, bo wzmaga ruchy perystaltyczne jelit. A w kosmetyce znajdziecie go w składzie mydeł, kremów, a także błyszczyków, czy szminek. Ale uwaga! Olej rycynowy, którego małą buteleczkę kupicie w aptece za kilka złotych może znacząco zregenerować i wzmocnić wypadające włosy. Pewnie wszyscy słyszeli o miksturze żółtko - olej rycynowy - oliwa z oliwek. A czy wiecie, że olej rycynowy wzmacnia też płytkę paznokciową? Najlepiej stosować go wówczas na ciepło, czyli trochę olejku do miseczki i podgrzewamy i wcieramy w paznokcie najlepiej codziennie. Osobiście nie próbowałam,  bo zniechęca mnie to podgrzewanie. Wolę opcje dla leniwych, czyli wersja 'na gotowe'. ;)


Warto również przeczytać:



środa, 6 września 2017

Sól - czy trzeba zachować umiar i dlaczego?

Moi drodzy, dzisiejszy artykuł będzie nieco odmienny od pozostałych. Czasem musi być jakieś urozmaicenie. Dietetykiem nie jestem, ale ostatnio staram się dbać o dobre nawyki żywieniowe. Różnie mi to wychodzi, bo czasami pokusa 'na słodkie' jest silniejsza niż moje postanowienia, ale się staram. Na tle statystyk jeśli chodzi o Polaków może blado nie wypadam, bo niestety nie są one zbyt optymistyczne. Prawda jest taka, że jadamy w pośpiechu, raczej nie dbamy o regularne pory posiłków, zjadamy zdecydowanie za mało owoców i warzyw, często sięgamy po żywność wysoko przetworzoną no i niestety ... lubimy posiłki późną porą... często tuz przed snem. Jest jeszcze coś. 

Polacy używają prawie trzykrotnie więcej soli niż wynosi zalecana dawka WHO. Nie brzmi to zbyt optymistycznie. Ale czemu tak się czepiam tej soli..? Zacznijmy od postaw...

Co to takiego sól kuchenna i gdzie się "ukrywa"..?

Sól kuchenna to nic innego jak chlorek sodu, czyli krystaliczny związek chemiczny składający się z kationów sodu i anionów chlorkowych. Hihi. Odezwała się moja dusza chemika. 
Sam chlorek sodu odgrywa ważną rolę, bo reguluje gospodarkę wodną i kwasowo-zasadową organizmu. Ale we wszystkim trzeba zachować umiar. Nadmierne spożycie soli zwiększa ryzyko wystąpienia niewydolności krążenia, czego dowiedli Finowie. Winowajca jest jeden - sód. To on odpowiada za zatrzymacie wody w organizmie, zwiększenie objętości płynów wewnątrzustrojowych i nadciśnienie tętnicze. Jakie są więc rekomendacje..?

Dzienne spożycie sodu ze wszystkich źródeł nie powinno przekraczać 2 gram sodu (czyli max 5 gramów soli dziennie). Ale mamy małą pułapkę - nie chodzi tylko o sól sypaną wprost z solniczki, ale także tą 'ukrytą'. Gdzie ją znajdziemy..?

1) W słonych przekąskach, takich jak chipsy, paluszki, orzeszki solone, krakersy, nachosy itp. A któż z nas ich nie lubi, prawda..? Jakże często zasiadamy przed telewizorem z paczką chipsów w jednej ręce, a kuflem piwa w drugiej. Pamiętajcie, że takie słone przekąski można z powodzeniem zastąpić choćby suszonymi owocami.

2) W konserwach i wędlinach.. Tak, tak.. czasami zachęcająco wyglądająca szyneczka dostarcza całkiem niezłą dawkę soli. I uwaga na wędzonki... w procesie wędzenia soli używa się całkiem sporo. A więc.. wędzona rybka również z umiarem.

3) W gotowych przyprawach jak choćby "Vegeta", "Kucharek" itp.. a przecież czasami lubimy je sypnąć do zupki 'na smak'. Uwaga także na kostki rosołowe. Zdecydowanie lepiej gotować bulion z warzyw i przyprawiać ziołami. Sporą dawkę soli mają także zupki w proszku, a więc ograniczmy tzw. gorące kubki. Starajmy się także nie korzystać z żywności wysokoprzetworzonej. 

4) W marynatach i kiszonkach. 

I można by wymieniać jeszcze dalej. A wiadomo... są też potrawy, których bez soli wielu z nas nie potrafi zjeść. Ja osobiście nie zjem np. jajecznicy, czy pomidora bez soli. A niesolone ziemniaki - nie przejdą mi przez gardło. No więc... sami widzicie - sól jest wszędobylska. A statystyki zatrważające... Solimy zdecydowanie za dużo... ba.. niestety zdecydowanie za dużo soli jedzą także dzieciaki... nawet maluchy poniżej 3 roku życia. 

Po co o tym wszystkim pisze? Żebyście byli czujni i kiedyś nie zapłacili 'słono' za swoje solne nawyki żywieniowe. 

Oczywiście nie ma co demonizować. Wszystko jest dla ludzi, ale z umiarem.

Jony sodowe znajdziecie w aptecznych preparatach do nawadniania, które stosuje się bądź przy biegunce, bądź przy wysiłku fizycznym, albo po prostu do nawodnienia przy upałach. Przy ryzyku odwodnienia nie wystarczy pić wody, ale także preparaty, które uzupełnią utracone elektrolity. 

Preparaty z aptecznej półki to np. "Litorsal", 'Elektrovit", "Orsalit". Reklamowany niegdyś jako cudowne remedium na tzw. kaca - "Riposton" to także preparat elektrolitowy. Elektrolity mają jedną oczywistą wadę - słony smak. Oczywiście producenci uciekają się do różnych sztuczek technologicznych i próbują ten słony smak maskować, ale różnie im to wychodzi. Jak dla mnie jedne z lepszych smakowo to "Elektrolity" z USP Zdrowie. Ale moim dzieciom i tak jakoś specjalnie nie podchodzą. 

Oby jednak  biegunki omijały nas szerokim łukiem. :)  



czwartek, 24 sierpnia 2017

Dropingo - czyli jak dokładnie czyścić zęby

Praca w aptece do monotonnych nie należy, i dobrze. :) Czasami zdarzają się także dodatkowe urozmaicenia i niespodzianki, ;) jak na przykład mąż podrzuci zapiekankę ze Skawiny, mniam :) chyba najlepsze, bo te z krakowskiego 'Okrąglaka' już odeszły do lamusa. ;) Ale są też inne urozmaicenia np. od firmy Aflofarm. Kiedyś promując nowy specyfik, jeszcze zanim pojawiła się jego reklama w TV, wysyłali do apteki ulotkę z podstawowymi informacjami na jego temat. Teraz firma poszła o krok dalej, ;) i jakieś 2 tygodnie temu do apteki dotarła 'mała niespodzianka' od Aflofarmu - "Dropingo" - płyn barwiący osad nazębny. Może to i dobrze, bo zanim pacjenci zaczną pytać o dany specyfik, można się z nim zapoznać. A więc....

Dziś kilka słów na temat "Dropingo", bo zainteresowanie pacjentów już jest. :) Co to takiego..? W małym kartonowym opakowaniu mała buteleczka (pojemność 10 ml), a w środku płyn barwiący osad nazębny, aby skutecznie kontrolować szczotkowanie zębów. Sam pomysł bardzo ciekawy, bo o ile my dorośli z reguły jakoś radzimy sobie z dokładnym myciem zębów, o tyle dzieciaki mają z tym różnie. Z reguły myją za krótko, mało dokładnie itp. Ja sama jestem mamą dwójki dzieci i zauważam, że starszy Syn 9-latek czyści zęby w miarę dobrze, ale.... trzeba go ścigać z czasem, bo oczywiście zawsze chce szybko skończyć. ;) Natomiast młodszy 4-latek niestety nie potrafi dokładnie wyszczotkować wszystkich ząbków... owszem - zawsze się stara, bo działają na niego argumenty o wypędzaniu "robaków", ;) ale mimo wszystko zawsze sama muszę przejąc inicjatywę i pomagać. 

Jednak wróćmy do tematu, czyli "Dropingo". Osobiście uważam, że wprowadzenie na rynek takiego specyfiku to dobry pomysł... Wow... Aflofarm w końcu wymyślił coś mądrego, ;)  ale nie wiem czy wiecie, że nie jest to jakaś innowacja. Wcześniej mieliśmy już tego typu  preparaty, jak choćby Curaprox Curasept PCA 223 - tabletki do wybarwiania płytki nazębnej. Ba... W przypadku "Dropingo" generalnie osad nazębny wybarwia się na niebiesko, wskazując miejsca wymagającego dokładniejszego wyczyszczenia, natomiast tabletki "Curasept" wybarwiają stara płytkę nazębną na kolor niebieski, a nową, świeżą na kolor czerwony. :) 

No tak... "Dropingo" jakąś innowacją nie jest, ale z racji na reklamę na pewno zyska popularność. Czy słusznie?  Popatrzmy na skład.. bo skoro wybarwia na niebiesko to mamy zapewne jakiś barwnik. Na liście składników mamy Cl 42090, czyli nic innego jak błękit brylantowy - syntetyczny barwnik o niebieskim kolorze.

Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC) nie klasyfikuje tego barwnika jako rakotwórczego dla ludzi, ale Registry of Toxic Effects of Chemical Substances (Rejestr toksycznych efektów substancji chemicznych) wspomina o "niejednoznacznym działaniu rakotwórczym". Hmmm... trochę sprzeczności. A co mówi karta charakterystyki? 

Wdychanie - może powodować podrażnienie dróg oddechowych
Kontakt z oczami może powodować podrażnienie
Kontakt ze skórą - może powodować podrażnienie
Spożycie - może powodować nudności i wymioty

Tutaj oczywiście może i to narażenie jest niewielkie, bo wiadomo... stosujemy 2 kropelki, ale warto zachować ostrożność. Owszem - jednorazowo można sprawdzić skuteczność mycia ząbków naszych pociech, ale nie ma co przesadzać. A  więc drodzy rodzice - wszystko z umiarem i rozsądkiem. Lepiej niż ciągle sprawdzać dzieciaki, po prostu pomóżcie z dotarciem do niektórych zakamarków jamy ustnej. Myślę też, że szczególną ostrożność przy stosowaniu preparatu powinni zachować alergicy.

piątek, 28 lipca 2017

Na pękające pięty

Lato w pełni, a więc sezon na sandałki trwa w najlepsze. Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, warto więc zadbać o swoje stopy. :) Nie muszę chyba wspominać, że niezadbane paznokcie, czy zgrubiałe, popękane pięty, nie cieszą oka także postronnych obserwatorów. ;) Dziś więc kilka słów na temat preparatów do pielęgnacji pięt, czyli...

Jak zadbać o zgrubiałe i popękane pięty? 

Zacznijmy od tego, co jest przyczyną, że skóra na piętach ma tendencję do rogowacenia i dlaczego tworzą się zgrubienia?
Pewnie każdy z nas zdaje sobie sprawę, że stopy pełnią niezmiernie ważną funkcję, bo przenoszony jest na nie ciężar ciała, a ten potrafi być czasami spory. ;) Stojąca praca, a także nadwaga na pewno więc dokłada swoje trzy grosze. Poza tym przez większość roku nosimy zakryte obuwie, a więc naskórek narażony jest na rozmaite siły tarcia. Nie wiem, czy wiecie, że skóra na stopach jest grubsza niż skóra pozostałych części ciała, ponieważ osiąga grubość 4-5 mm, a dla porównania średnia grubość skóry powiek to ok. 0,5 mm. Poza tym ma mocno rozbudowany naskórek, zaś tkanka podskórna nie jest równo rozłożona. Wszystko to sprzyja zgrubieniom naskórka, czasami punktowym, a czasami nadmierne rogowacenie dotyczy tylko skóry pięt. No właśnie...

Dość często 'narośnięta' skóra na pięcie jest tylko problemem estetycznym, natomiast czasami to rogowacenie jest tak intensywne, że pojawiają się bolesne pęknięcia, ból i ryzyko rozwoju zakażenia. 

Jakie preparaty do pielęgnacji pięt mamy do dyspozycji w aptece? 

Można stwierdzić, że specjalistą w pielęgnacji stóp jest mocznik. Cóż to takiego? Mocznik występuje naturalnie w organizmie ludzkim, bo jest ubocznym produktem metabolizmu białek i związków azotowych. A jak działa mocznik zastosowany na skórę..? 
Okazuje się, że różnie w zależności od stężenia. 
W niskich stężeniach (do 3%) mocznik przyspiesza podziały komórkowe skóry, wspomagając jej regenerację.
W stężeniach do 10% działa nawilżająco i tutaj jego działanie często porównuje się do kwasu hialuronowego, a powyżej 10% wykazuje już własności złuszczające. 

Na silnie zgrubiałe pięty na pewno warto stosować specyfiki z wysokim stężeniem mocznika, który zadziała złuszczająco. Wymienię kilka przykładów:

"SVR Xerial 50 Extreme krem do stóp" - UWAGA! Tutaj stężenie mocznika jest ekstremalnie, bo aż 50%. Dodatkowo mamy w składzie m.in. kwas salicylowy. Taki duet to szybkie efekty, :) ale niestety cena preparatu dość wysoka. 

Pewną alternatywą mogą być preparaty takie jak:

"Oxedermil krem na pękające pięty" - w składzie 30% mocznik oraz kwas mlekowy, które zmiękczają i złuszczają naskórek oraz alantoina, która przyspiesza gojenie urazów, a także witamina E wzmacniająca barierę ochronną. Cena przystępna, działanie również. :)

"Cerkoderm 30" - aktywne połączenie 30% mocznika z kwasem glikolowym.

"Regenerum regeneracyjne serum do pięt" - preparat oparty na 30% moczniku, z dodatkiem witamin i olejku z drzewa herbacianego. Pewnie kojarzycie dość obrazową reklamę tego specyfiku. ;)

Oczywiście to tylko wybrane przykłady. Właściwie niemal każda firma, która produkuje preparaty do stóp ma w swojej ofercie krem na pięty, a więc wśród preparatów z Scholla, Gehwola, czy Anidy także znajdziecie z pewnością coś odpowiedniego. 

Jeśli Wasze pięty są nie tylko zgrubiałe, ale już popękane to warto pamiętać  że każde pęknięcie może stanowić otwarte wrota do zakażenia, a więc... należy je jak najszybciej wyleczyć. W aptekach znajdziecie kilka odpowiednich specyfików: 

1) "Dernilan maść" - to już długo obecny na rynku aptecznym specyfik produkowany przez Herbapol. W jego składzie nie znajdziemy mocznika, ale.. łagodzącą podrażnienia alantoinę, nikotynamid - czyli witaminę B3 która nie tylko nawilża, ale także łagodzi stan zapalny, a także kamforę i kwas salicylowy. Preparat nie tylko ułatwia usuwanie zrogowaciałego naskórka, ale także dobrze sprawdza się także przy bolesnych i głębokich pęknięciach. 

2) Witamina A - najlepiej w czystej postaci. Na chwilę obecną witamina A w kroplach z apteki wydawana jest na receptę, ale można ją zakupić bez recepty w postaci kapsułek. :) Po umyciu stóp należy rozgnieść kapsułkę i jej zawartość wetrzeć w skórę pięt, :) potem dobrze jest nasmarować stopy i pięty tłustym kremem i założyć bawełniane skarpetki na całą noc. Jest oczywiście też 'opcja leń' czyli gotowe maści z witaminą A. Tubkę można kupić w aptece za kilka złotych. Producentów jest co najmniej kilku. Z reguły stężenie witaminy A jest w granicach 400-800 jm. /1 g maści. Większe stężenie znajdziecie w maści "Retimax" - 1500 jm/1 g maści. 

3) Maść propolisowa - bo nie tylko przyspiesza gojenie ale także zapobiega nadkażeniu, czyli działa antyspetycznie. :)

Jeśli pęknięcia trudno się goją i powstała już rana można posiłkować się miodem manuka w tubce - mamy w aptece specyfik "Activon tube" :) w przypadku trudno gojących się ranek potrafi zdziałać cuda. 

Domowe SPA dla stóp

W codziennej pielęgnacji stóp pomocne mogą okazać się także kąpiele stóp. :) 

Oczywiście w aptekach znaleźć możenie gotowe specyfiki, np.  "Gehwol ziołowa sól do kąpieli stóp" o działaniu zmiękczającym na zrogowaciały naskórek, a także dezodorującym i dezynfekującym. :) W składzie naturalne olejki: lawendowy, rozmarynowy i tymiankowy, taka kąpiel to więc prawdziwa przyjemność. :)

Kąpiel i domowe SPA dla stóp można również przygotować samemu.

Na popękane pięty świetnie sprawdza się kąpiel i moczenie stóp w naparze z siemienia lnianego. Siemię lniane doskonale zmiękcza bowiem zrogowaciały naskórek. :)

Można również stosować kąpiele ziołowe do których wykorzystać można:
-nasiona kozieradki - o działaniu zmiękczającym
-ziele krwawnika i koszyczek nagietka - o działaniu przeciwzapalnym
-ziele nostrzyka, korzeń żywokostu z alantoiną o działaniu gojącym

Właściwie zioła można łączyć w dowolnej kompozycji. Aby kąpiel była przyjemniejsza można również dodać kilka kropli olejku np. miętowego. :)

Podobno świetnym panaceum na popękane pięty może być także olej kokosowy, ale tej metody nie testowałam. 

Szybkie SOS dla stóp

I na koniec dla miłośników nowinek jeszcze jedna informacja. Hitem bodaj ubiegłego lata były złuszczające skarpetki do stóp, jakie ma w ofercie firma Aflofarm ("Silcatil") a także konkurencyjna L'biotica. W tym roku w aptekach pojawiły się natomiast:

- "Zmiękczające plastry na pięty" L'biotica (z mocznikiem, olejem macadamia, masłem shea i witaminą E)

- "Plastry ratunkowe SOS na pięty" Dermo Pharma - w składzie mocznik, masło kakaowe i lanolina, a także kompleks czterech regenerujących olejków: jojoba, abisyński, z drzewa herbacianego i eukaliptusa. :)

Ciekawe, prawda..? 

Warto również przeczytać:


sobota, 22 lipca 2017

Adipex - zmiany w realizacji recept w Czechach

Dziś będzie krótko. Właściwie muszę się przyznać, że przegapiłam tą informację. Ponieważ jednak dostaję od Was coraz więcej maili w tym temacie, postanowiłam napisać o tym na blogu.
Otóż w Czechach zmieniła się klasyfikacja fenterminy, która od 1.05.2017 jest traktowana jako substancja uzależniająca. Ponieważ jest to główny składnik leku "Adipex Retard", konsekwencją zmiany tej klasyfikacji jest wydawanie "Adipexu" wyłącznie na receptę dla leków psychotropowych (z tzw. niebieskim paskiem). 
Więcej informacji można znaleźć na stronach Czeskiego Ministerstwa Zdrowia.

Można powiedzieć - w końcu, gdyż tak jak wspominałam w dedykowanym artykule, Czechy były jedynym krajem w Unii Europejskiej gdzie na zwykłą receptę (także polską) można było dostać ten kontrowersyjny lek. O wielu skutkach ubocznych, a także ciekawych komentarzach Czytelników, możecie przeczytać tutaj
Teraz zdobycie "Adipexu" już nie będzie takie proste, gdyż trzeba mieć specjalną receptę psychotropową od czeskiego lekarza. I dodam, że jest to jedyny legalny sposób nabycia, posiadania i stosowania tego leku. Wiem, że w polskim internecie kwitnie nielegalny handel "Adipexem", ale uczulam, iż wszelkie jego nabycie poza apteką grozi w Polsce konsekwencjami karnymi. Abstrahując już od tego, że wtedy nigdy nie wiecie, czy nabywacie oryginał, czy nie wiadomo co. ;) A swoim zdrowiem naprawdę nie warto ryzykować.

Warto również przeczytać:

Kilka słów o odchudzaniu


niedziela, 16 lipca 2017

Aktywny węgiel nie tylko na biegunkę.

Sezon wakacyjny w pełni, :) więc oby pogoda była mniej kapryśna i każdego dnia budziły nas promienie słońca, a nie strugi deszczu. 

Jak to zwykle w wakacje bywa, w aptekach często zjawiają się pacjenci, którzy kupują specyfiki w ramach 'wakacyjnej apteczki'. :) Często są to preparaty przeciwbiegunkowe, no bo wiadomo... biegunka w podróży to nic przyjemnego, więc lepiej się zabezpieczyć.  Jednym z takich specyfików jest tradycyjny 'węgiel leczniczy', czyli Carbo medicinalis. :) Węgiel  leczniczy, który większość z nas kojarzy z czarnymi tabletkami stosuje się w celach leczniczych głównie przy biegunce, czy zatruciach pokarmowych. Dlaczego? Jest to tzw.węgiel aktywowany, który wytwarza się z miazgi drzewnej w temperaturze około 900°C, a następnie aktywuje np. działaniem pary wodnej czy mocnych kwasów, żeby uzyskać największą powierzchnię adsorpcyjną. 1g węgla aktywowanego może mieć powierzchnię 1000 m2 lub większą. Ciekawe, prawda..? 

Jeśli chodzi o specyfiki przeciwbiegunkowe z węglem, jakie znajdziecie w aptece to mamy ich dość sporo. Przykładowe: 

"Carbo tabletki VP" - tabletki
"Węgiel leczniczy VP" - kapsułki
"Carbo activ" - kapsułki 

Mamy także syrop "Carbosal", ale uwaga. Jakiś czas temu nastąpiła zmiana składu. Kiedyś syropek ten miał w składzie węgiel aktywowany i opierał się na Sirupus simplex. Teraz... mamy w składzie ekstrakt z owoców czarnej jagody oraz witaminę C, a węgiel jest tylko jako barwnik. 

Uwaga! Warto pamiętać, że węgiel leczniczy podany z innymi lekami znacznie osłabia ich wchłanianie z przewodu pokarmowego, a co za tym idzie ich działanie. Konieczne jest więc zachowanie odpowiedniego odstępu czasowego. 

Nie wiem, czy wiecie, ale z racji na swoje silne własności adsorpcyjne węgiel leczniczy jest ostatnio coraz bardziej popularny w świecie kosmetycznym. :) Nawet można użyć określenia, że to taka perełka ostatnich miesięcy. W internecie w łatwy sposób można znaleźć np. przepis na maseczkę z węgla aktywnego:

2-3 tabletki węgla aktywnego należy dokładnie rozgnieść i wymieszać albo z glinką kosmetyczną albo z jogurtem naturalnym i gotowe, ;) a otrzymaną papkę nakładamy na twarz na około 10-15 minut. 
Zaleca się stosowanie takiej maseczki nie częściej niż 2 razy w tygodniu, aby nasza skóra nadmiernie się nie przesuszyła. Jakich efektów się można spodziewać..? 
Na pewno skuteczne oczyszczanie i usunięcie wszelakich zanieczyszczeń, toksyn i martwych komórek naskórka. Przyznam szczerze, że sama nie stosowałam, ale myślę, że niebawem się skuszę:) 

Dla leniuchów na aptecznych (i pewnie kosmetycznych) półkach znajdziecie gotowe produkty na bazie węgla aktywnego. Taki np. ma w swojej ofercie L'biotica. Jest to "Maska węglowa" w postaci nasączonej tkaniny. Według deklaracji producenta nie tylko oczyszcza skórę i zwęża pory, ale także reguluje wydzielanie sebum, intensywnie nawilża i odżywia skórę. Jest to więc raczej produkt dedykowany dla skóry z tendencją do wyprysków.

L'biotica ma w swojej ofercie jeszcze jeden ciekawy produkt - "Głęboko oczyszczające plastry na nos z węglem drzewnym". Deklarowane efekty to natychmiastowe usuwanie zaskórników, widocznie zwężone pory, oraz silne działanie oczyszczające. W teorii wygląda to ciekawie, a w praktyce..? Może ktoś stosował i ma ochotę podzielić się swoją opinią? 

Węgiel leczniczy i jego właściwości wykorzystuje się także w stomatologii. Okazuje się, że nie niszcząc szkliwa, świetnie pochłania zanieczyszczenia z zębów powstałe w wyniku spożywania kawy, herbaty, czy czerwonego wina. ;) Hihi.. coś dla mnie.. bo kawoszem jestem na całego. :) 
W internecie łatwo znaleźć przepis na wybielająca pastę do zębów z węglem aktywnym domowej roboty, :) ale oczywiście dla leniuchów też coś się znajdzie, czyli produkt gotowy. 

W mojej poprzedniej pracy rekordy popularności biła Pasta do zębów z węglem aktywnym "Beverly Hills Formuła", sama ją obecnie testuję. Teraz jest też w wersji do zębów wrażliwych. 

Pastę do zębów z węglem aktywnym o wdzięcznej nazwie "Black is white" ma też Curaprox, ale tutaj cena jest już dość wysoka. 

niedziela, 11 czerwca 2017

Leki osłonowe nie tylko do antybiotyku

Moi Drodzy tym razem do napisania artykułu skłoniła mnie decyzja Prezesa Urzędu Rejestracji  Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych o zmianie kategorii dostępności leku "Ketonal" 50 mg firmy Sandoz. Krótko mówiąc... "Ketonal" w dawce 50 mg pod nazwą "Ketonal active" będzie dostępny w aptekach bez recepty. Decyzja wchodzi w życie 1 października 2017 roku, a więc... już niebawem. 

Osobiście nie chciałabym ten decyzji w żaden sposób komentować, natomiast dla przypomnienia... Już od jakiegoś czasu deksketoprofen w dawce 25 mg (jako "Dexak", czy "Katesse") jest preparatem OTC (bez recepty). Decyzja URPL jakoś mnie więc specjalnie nie powaliła na kolana. Sama nie do końca się z nią zgadzam... Ba... Ketoprofen w postaci żelu, czyli "Fastum", "Ketonal" itp dalej wydawany jest z apteki na podstawie recepty, a więc mamy mały paradoks, :) ale coraz więcej ich w farmacji niestety...

Osłona nie tylko do antybiotyku... 

Z racji na fakt, iż grupa niesteroidowych leków przeciwzapalnych, które można kupić w aptece bez recepty ciągle się poszerza, a także z uwagi na ogromną popularność ibuprofenu, chciałabym zwrócić Wam uwagę na konieczność stosowania preparatów osłonowych. Oczywiście nie dotyczy to sytuacji gdy sporadycznie łykniemy tabletkę ibuprofenu, ale jeśli dość często zdarza się Wam sięgać po leki przeciwbólowe, to i owszem. Warto chronić swój żołądek. Leki przeciwbólowe z grupy NLPZ (niesteroidowe leki przeciwzapalne) do których zaliczamy zarówno ibuprofen ("Ibuprom", "Ibum", "Nurofen") , jak i ketoprofen i jego pochodne ("Ketonal", "Dexak"), naproksen ("Aleve", "Naxii"), diklofenac ("Voltaren acti forte") mogą wywoływać działanie drażniące na śluzówkę przewodu pokarmowego. 

W przypadku terapii antybiotykiem należy stosować probiotyk, zaś przy stosowaniu leków przeciwbólowych jako preparat osłonowy stosuje się lek z grupy tzw. inhibitorów pompy protonowej (IPP). 

Do grupy inhibitorów pompy protonowej (IPP) zaliczane są tak zwane prazole. Bez recepty możemy kupić:
- omeprazol w dawce 10 mg ("Helicid control") i 20 mg (preparaty: "Bioprazol Bio Max", "Ortanol max")
- pantoprazol w dawce 20 mg ("Controloc control", "Anesteloc MAX", "Nolpaza control").

Są to leki stosowane w krótkotrwałym leczeniu objawów choroby refluksowej przełyku. Co w takim razie mają wspólnego z lekami przeciwbólowymi i dlaczego chronią przed ich działaniami niepożądanymi? 

Mechanizm działania NLPZ to hamowanie syntezy prostaglandyn, które odpowiadają za stan zapalny. Świetnie, bo szybko uporamy się z bólem i zwalczymy stan zapalny, ale jest też druga strona medalu. Zahamowaniu ulega także synteza prostaglandyn o działaniu ochronnym na śluzówkę żołądka i dlatego pojawia się efekt drażniący na śluzówkę żołądka. Swoje trzy grosze dokłada kwas solny, dlatego długotrwałe stosowanie niesteroidowych leków przeciwzapalnych może prowadzić do nadżerek i wrzodów. Właśnie dlatego stosując leki przeciwzapalne, warto stosować odpowiednią ochronę, czyli inhibitory pompy protonowej. Dzięki nim zmniejsza się produkcja kwasu solnego, a więc efekt drażniący jest na pewno mniejszy. :) 

W swojej codziennej praktyce zauważam, że lekarze zalecając pacjentowi terapią lekami przeciwzapalnymi nie zawsze pamiętają o ochronie. Warto więc wiedzieć, że jeśli długa terapia NLPZ to zawsze w duecie z IPP. ;)

I uwaga odnośnie właściwego dawkowania.
Leki z grupy inhibitorów pompy protonowej na bazie omeprazolu i pantoprazolu stosujemy zawsze rano na czczo, około pół godziny przed śniadaniem
Leki z grupy niesteroidowych leków przeciwzapalnych najlepiej z kolei podawać po jedzeniu - wtedy działanie drażniące na śluzówkę przewodu pokarmowego będzie na pewno mniejsze. 

Warto również przeczytać:

sobota, 29 kwietnia 2017

Jak prawidłowo usunąć kleszcza?

Kwiecień dobiega końca, a mimo to pogoda za oknami nie napawa optymizmem. No cóż.. z grillowaniem na razie trzeba jeszcze poczekać. Warto jednak wiedzieć, że kwiecień to czas kiedy do ataku ruszają kleszcze. Czyhają one na nas nie tylko na obrzeżach lasów, ale także na polanach, łąkach, a nawet w domowych ogródkach. 

Kleszcze mogą przenosić bardzo groźne choroby, jak: borelioza z Lyme, kleszczowe zapalenie mózgu i opon mózgowo-rdzeniowych i inne. Choroby te mogą być przyczyną groźnych dla zdrowia powikłań, a nawet doprowadzić do śmierci. 
Dobra informacja jest taka, że nie wszystkie kleszcze są zakażone, :) ale uwaga - jeśli zaatakuje nas kleszcz należy jak najszybciej w prawidłowy sposób go usunąć. Prawdopodobieństwo zakażenia wzrasta z czasem. 
I ciekawostka: największy odsetek zainfekowanych kleszczy występuje w województwie podlaskim i warmińsko-mazurskim.

O profilaktyce słów kilka...

No właśnie, chyba nikogo nie muszę przekonywać, że najlepiej unikać zakażenia, a więc:

1) ODPOWIEDNI STRÓJ. Jeśli wybieracie się w tereny leśno-łąkowe koniecznie należy zadbać o odpowiedni strój: bluza z długim rękawem, długie spodnie, skarpety najlepiej na nogawki, nakrycie głowy, wyższe obuwie. Pamiętajcie, że kleszcze "lubią" szczególnie tereny gdzie rosną paprocie, mech rokitnik, czarna jagoda. 

2) DOKŁADNA KONTROLA. Zawsze po wyprawie do lasu, spacerze po łące, czy parku należy dokładnie obejrzeć całą skórę (szczególnie pachwiny i fałdy skórne)

3) STOSOWANIE REPELENTÓW - środków odstraszających kleszcze. Na pewno najskuteczniejsze będą preparaty na bazie DEET np : "Ultrathon".

4) USUNIĘCIE KLESZCZA - jak najszybciej i w prawidłowy sposób, czyli:

KLESZCZA NIE należy: wyciskać, przypalać, ani też smarować alkoholem, benzyną, czy tłuszczem. Dlaczego?
Zwiększa to bowiem ryzyko zakażenia, przez zwiększenie ilości wymiocin i śliny jaka dostaje się do krwi. 

No tak, wiemy czego nie wolno, to zastanówmy się w takim razie...

Jak prawidłowo usunąć kleszcza? 

Nie wiem, czy wiecie, ale w aptece znajdziecie kilka przyrządów do usuwania kleszczy, które mogą okazać się pomocne. Zapraszam na ich mały przegląd:

1) Numer jeden na mojej liście to "KICK the TICK"- zestaw do bezpiecznego usuwania kleszczy, który zawiera: aerozol, pęsetę i chusteczki do oczyszczania skóry. Zastosowanie aerozolu powoduje zamrożenie i zatrzymanie funkcji życiowych kleszcza. Zmniejsza się w tej sposób ryzyko przekazania zarazków do naszej krwi. Dołączoną pęseta usuwamy kleszcza, a za pomocą chusteczek oczyszczamy skórę. Przyznam, że w teorii wygląda to ciekawie. Jak w praktyce, nie wiem, bo nie stosowałam. Co ważne - zawartość pojemnika z aerozolem zawiera około 30 dawek, co według deklaracji producenta pozwala na usunięcie do 15 kleszczy. 

2)  "Trix" - to przyrząd do usuwania kleszczy na zasadzie lassa. Nie wiem jak Wam, ale mi lasso kojarzy się głównie z westernami. ;) Tutaj mamy specjalną pętelkę z włókna węglowego o dużej wytrzymałości. W dość łatwy sposób można za jej pomocą usunąć kleszcza nie tylko z powierzchni skóry, ale także grubej sierści, czy trudno dostępnych miejsc. Pętlę lassa należy założyć jak najbliżej skóry, a następnie zacisnąć w niej kleszcza przez zwolnienie przycisku, a potem ustawić przyrząd prostopadle do skóry i odwrócić wokół własnej osi, czyli... wykręcamy, a nie wyciągamy kleszcze. Po całej operacji dobrze jest zdezynfekować miejsce ukąszenia.


3) Kleszczołapki "Tick twister". Opakowanie zawiera: duże kleszczołapki do usuwania dużych kleszczy, oraz małe - do mniejszych kleszczy, a także tych zlokalizowanych w trudno dostępnych miejscach (np. za uszami). 
Ponoć jest to szybki i łatwy sposób usuwania kleszczy, no i co warte podkreślenia - cena przyzwoita, bo około 8-10 zł. 

4) "Anty-Kleszcz" - urządzenie działające na zasadzie pompki ssącej. Zastosowanie jest wielorakie. Przyrząd może być wykorzystywany do odsysania jadu po ukąszeniu przez komary, osy, pszczoły, pająki, żmije i skorpiony, ale także do usuwania kleszczy z powierzchni ciała,  Wykorzystuje się efekt próżni, dzięki czemu kleszcz zostaje wessany do środka urządzenia. Uwaga! Nie należy stosować urządzenia u dzieci poniżej 3 roku życia. 


5) Zwykła pęseta. Tak, tak.. nią także możecie usunąć kleszcza. Chwytamy wtedy niechcianego lokatora jak najbliżej powierzchni skóry i stanowczo wykręcamy przeciwnie do ruchu wskazówek zegara. Oczywiście zaraz po zabiegu konieczna dezynfekcja.


To takie główne przyrządy, jakie znajdziecie w aptekach w "kleszczowym sezonie". Myślę, że warto się w któryś z nich zaopatrzyć. Polecam zrobić to już teraz, bo w okresie wakacyjnym często jest problem z dostępnością ich w hurtowniach, a co za tym idzie również w aptekach. Myślę, że taki  przyrząd to na pewno niezbędnik dla grzybiarzy, ale nie tylko... bo pamiętajcie, że kleszcze nie bytują tylko w lasach, ale nawet w przydomowych ogródkach. 
I UWAGA! Pamiętajcie, aby po ukąszeniu kleszcze obserwować miejsce ukąszenia przez 30 dni pod kątem wystąpienia rumienia wędrującego. 


.
W opakowaniu znajdziemy 2 sztuki kleszczołapek:
• duże – do wyjmowania kleszczy dużych rozmiarów;
• małe – do mniejszych kleszczy oraz do zastosowania w trudno dostępnych miejscach, np. za uchem.

A przed nami majówka. Więc życzę Wam odpoczynku. :) 



niedziela, 9 kwietnia 2017

Acyklowir bez recepty

Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie wiosna to z reguły czas nowych postanowień. Udało mi się więc zrealizować plan rezygnacji ze słodyczy, a było niełatwo, hihi.. zwłaszcza w pracy, gdy kusiły koleżanki. ;) Wiosną często też decyduję się na zmiany - tym razem i zmiana fryzury i koloru włosów, a od razu humor lepszy. :) No ale zmiany mamy także w dziedzinie farmacji i o tym dziś kilka słów.

Jak zapewne wiecie leki mogą być wydawane z apteki:

-na podstawie recepty lekarskiej (produkty lecznicze oznaczane symbolem "Rp"
- bez recepty (produkty lecznicze OTC)

Oczywiście nie zależy to od widzimisię farmaceuty, ale od pozwolenia, :) czyli wszystko w gestii Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych (URPL). Żeby było ciekawie Prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych może zmienić kategorię dostępności danego leku. Czasami taka zmiana wzbudza wiele kontrowersji. Przykładem jest dostępność bez recepty sildenafilu w dawce 25 mg (preparaty: "Maxigra go", "Maxon active"). Teraz kolejna zmiana...

Mamy pierwszy acyklowir w dawce 200 mg, który można zakupić bez konieczności posiadania recepty lekarskiej. Lek "Aciclovir Hasco" - tabl 200 mg decyzją Prezesa URPL zmienił nazwę na "Hascovir control 200 mg" no i jest dostępny w sprzedaży OTC. No dobrze a co to takiego acyklowir..?

Jest to lek przeciwwirusowy, który hamuje namnażanie wirusów opryszczki typu 1 i 2 (HSV), wirusa ospy wietrznej i półpaśca (VZV), wirusa Epsteina Barr (EBV) oraz wirusa cytomegalii (CMV). 

Do tej pory bez recepty można było zakupić acyklowir tylko w postaci kremu do stosowania zewnętrznego ("Zovirax", "Zovirax Duo", "Hascovir", "Herpex", "Antivir"). Pewnie znacie te specyfiki, bo opryszczka to częsty problem, a właśnie przy jej leczeniu najczęściej sięgamy po ww specyfiki. :) Wszystkie postacie doustne acyklowiru (w dawce 200, 400 i 800 mg) były wydawane tylko na receptę ("Heviran" i inne). Teraz mamy "Hascovir control" - 200 mg bez recepty. Póki co jest jakiś problem jego dostępnością w hurcie, ale pewnie niebawem się pojawi.

Wskazania do jego stosowania to leczenie nawrotowej opryszczki warg i twarzy wywołanej przez wirusa opryszczki pospolitej u dorosłych. Warto zwrócić uwagę na słowo 'nawrotowej' czyli...  lek może być stosowany tylko u pacjentów, u których wcześniej rozpoznano zakażenie opryszczki i ta opryszczka nawraca.

Moje osobiste zdanie jest takie, że "nie ma co szaleć" ;) i od razu się truć lekiem doustnym. Na to zawsze jest czas. 

Jeśli od razu jak pojawi się zwiastujące opryszczkę swędzenie wkroczymy do akcji z preparatami do użytku zewnętrznego - powinno być dobrze. :) 

O takich specyfikach pisałam w tym poście.

I jeszcze mała ciekawostka. Jeśli macie tendencję do wirusa opryszczki - warto ograniczyć w diecie argininę. Czyli najlepiej w odstawkę: czekolada (ech... ciężko), orzechy, owies i owsianka, kokos, żelatyna. Dlaczego? Wirus opryszczki potrzebuje bowiem argininy do wzrostu i namnażania. 

Z kolei inny aminokwas - lizyna może być naszym sprzymierzeńcem w walce z opryszczką, bo zwiększone spożycie lizyny powoduje, że organizm przyswaja mniej argininy:) czyli NIE dla argininy, a zdecydowane TAK dla lizyny.

Lizyna jest aminokwasem egzogennym, czyli nasz organizm nie potrafi jej zsyntetyzować, a musimy jej dostarczyć z pożywieniem. Gdzie znajdziemy lizynę?

                   - owoce ( awokado, mango, figi, morele, gruszki, papaja)
                   - warzywa ( buraki)
                   - nasiona roślin strączkowych i kiełki zbóż
                   - jaja i nabiał ( maślanka, kefir, jogurt)
                   - drób i ryby (dorsz, sardynki)

W niektórych aptekach znajdziecie też lizynę w postaci gotowego preparatu. Przykład SOLGAR "L-lizyna 500 mg" - kapsułki. 

Biorąc pod uwagę fakt, że opryszczka może być związana ze stresem, czy osłabieniem organizmu warto zadbać w sposób naturalny o dobra formę, czyli po prostu.. zdrowa dieta, bogata w warzywa i owoce oraz aktywność fizyczna. :) Wiosną i latem naprawdę łatwiej zadbać o siebie, a więc do dzieła! ;)

Warto również przeczytać:
Na opryszczkę      

niedziela, 12 marca 2017

Nowości na odchudzanie

Chyba możemy już założyć, że zima raczej nie wróci. ;) Oby, a wiosna to zawsze czas mobilizacji organizmu do walki ze zbędnymi kilogramami. Niestety jesienno-zimowe lenistwo z reguły sprzyja gromadzeniu zapasów 'tłuszczyku' tu i ówdzie. :) A później... to tylko w reklamach tak pięknie i na zawołanie 'znikają boczki', :) w praktyce wygląda to o wiele trudniej. Zawsze też wiosną producenci suplementów diety ruszają do ataku i każdego roku pojawiają się jakieś nowości w tej dziedzinie. 

Dziś kilka słów na temat specyfiku "Apecontrol" od firmy OLIMP. Na opakowaniu poza nazwą i czerwoną strzałką w dół, która pewnie ma symbolizować deklarowany spadek apetytu, a może wagi(?), pojawia się informacja: "aż 5 składników aktywnych". No tak - to całkiem sporo, ale pamiętajmy, że to nie o ilość, a o jakość z reguły chodzi. Przejdźmy więc do konkretów, czyli mała analiza składu. 

Miejsce pierwsze to znany już z wielu specyfików na odchudzanie...

ekstrakt Garcinia cambogia - 100 mg. Ekstrakt ten jest źródłem HCA, czyli kwasu hydroksycytrynowego (1 kapsułka= 60 mg HCA). Jak działa to cudo? Tak w skrócie można by powiedzieć, że HCA hamuje powstawanie tłuszczów z węglowodanów i białek, czyli świetnie. :) Ale uwaga! HCA działa, ale konieczne jest dołączenie tego nie zawsze lubianego czynnika, czyli aktywności fizycznej. U leniucha się nie sprawdzi. Poza tym ... efektywna dawka HCA to minimum 500 mg (u osób otyłych w badaniach stosowano nawet dawki wielokrotnie większe), tutaj mamy w dziennej porcji, czyli 2 kapsułkach tylko 120 mg HCA. Mało!

Ale idźmy dalej. W 1 kapsułce suplementu znajdziemy także ekstrakt z guarany (100mg). Wiadomo... guarana jest źródłem kofeiny - tutaj mamy 50 mg kofeiny w jednej kapsułce, czyli prawie jak espresso. :) Stosując się do zaleceń producenta i stosując 2 kapsułki na dobę mamy więc prawie podwójne espresso. Na pewno kilogramów od kofeiny nam nie ubędzie, ale zyskamy może nieco energii, choć nie wiem jak Wy, ale ja to wolę wypić dobrą kawkę nić faszerować się kofeiną w kapsułkach. ;) 

Miejsce 3 na liście składników to ekstrakt z liści morwy białej (100 mg/1 kapsułkę), który zawiera substancję o "wdzięcznej" nazwie dezoksymannojirymycyna. ;) Język można połamać, dlatego nie namawiam, żeby pamiętać. ;) Warto jednak wiedzieć, że hamuje ona aktywność enzymów, które rozkładają węglowodany złożone do cukrów prostych, czyli... zmniejsza wchłanianie cukrów z przewodu pokarmowego. Wybierając preparat z ekstraktem z morwy warto pamiętać, aby był to ekstrakt standaryzowany, bo tylko wtedy mamy pewność określonej zawartości związków czynnych. Tutaj mowy o standaryzacji nie ma, :( poza tym.. dawka ekstraktu raczej znikoma. Cudów raczej nie zdziała. 

Uzupełnienie składu to ekstrakt z liści gurmaru (80mg). Tajemniczo brzmiąca nazwa, więc wyjaśniam. Gurmar (Gymnema silvestris) to tropikalna roślina pochodząca z południowych Indii i południowo wschodniej Azji. Mała ciekawostka - żucie liści gurmaru powodowało utratę rozróżniania słodkiego smaku i zmniejszało apetyt na słodkie pokarmy, dlatego też Hindusi nazywali tą roślinę "niszczycielem cukru". Stąd też zastosowanie w diabetologii. Systematyczne stosowanie normalizuje poziom cukru i zmniejsza jego absorpcje z jelit do krwi. Ale... oczywiście należałoby stosować odpowiednie dawki. I tutaj znowu mamy problem... 160 mg ekstraktu gurmuru w porcji dziennej (2 kaps) nie wystarczy. I raczej nie pomoże tutaj standaryzacja i deklarowanie zawartości składników czynnych (= kwasów gymnemowych) na poziomie 40 mg w porcji dziennej. 
Dla porównania:
 "Insulan" - ekstrakt z liści gurmuru 400 mg w porcji dziennej (100 mg kwasów gymnemowych)

Jest jeszcze jeden składnik - chrom. Tutaj dawka spora, bo 60 ug w 1 kapsułce, czyli 120 ug w porcji dziennej. Ale będę czepliwa, :) chrom mamy w postaci chlorku chromu (III), a więc z jego biodostępnością będzie niestety nie najlepiej.

I na koniec małe podsumowanie. Skład naprawdę urozmaicony, bo trio: morwa, gurmar i Garcinia cambogia, a do tego jeszcze chrom i kofeina. Niestety jednak ... raczej nie spodziewajmy się efektów i ubytku kilogramów. Wydaje mi się, że jedynym efektem jaki możemy zaobserwować jest nieco więcej energii po kofeinie, ;) zwłaszcza jak dodatkowo wypijemy filiżaneczkę kawy. :) Na zmniejszenie apetytu i zahamowanie uczucia głodu bym nie liczyła... Pod tym względem lepsze byłoby zastosowanie jakiegoś dobrego preparatu błonnikowego. Natomiast w walce ze zbędnymi kilogramami - na pewno nie obejdzie się bez duetu: dieta i aktywność fizyczna. :) 

I jeszcze ciekawostka. Od jakiegoś czasu znów mamy w aptekach lek stosowany w leczeniu otyłości - dedykowany głównie osobom o BMI powyżej 30. Lek nazywa się "Mysimba". Jedno opakowanie to koszt około 600zł. O składzie i efektach ubocznych innym razem:)

Warto również przeczytać:

Powiadomienia o nowych wpisach :)