piątek, 28 lipca 2017

Na pękające pięty

Lato w pełni, a więc sezon na sandałki trwa w najlepsze. Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, warto więc zadbać o swoje stopy. :) Nie muszę chyba wspominać, że niezadbane paznokcie, czy zgrubiałe, popękane pięty, nie cieszą oka także postronnych obserwatorów. ;) Dziś więc kilka słów na temat preparatów do pielęgnacji pięt, czyli...

Jak zadbać o zgrubiałe i popękane pięty? 

Zacznijmy od tego, co jest przyczyną, że skóra na piętach ma tendencję do rogowacenia i dlaczego tworzą się zgrubienia?
Pewnie każdy z nas zdaje sobie sprawę, że stopy pełnią niezmiernie ważną funkcję, bo przenoszony jest na nie ciężar ciała, a ten potrafi być czasami spory. ;) Stojąca praca, a także nadwaga na pewno więc dokłada swoje trzy grosze. Poza tym przez większość roku nosimy zakryte obuwie, a więc naskórek narażony jest na rozmaite siły tarcia. Nie wiem, czy wiecie, że skóra na stopach jest grubsza niż skóra pozostałych części ciała, ponieważ osiąga grubość 4-5 mm, a dla porównania średnia grubość skóry powiek to ok. 0,5 mm. Poza tym ma mocno rozbudowany naskórek, zaś tkanka podskórna nie jest równo rozłożona. Wszystko to sprzyja zgrubieniom naskórka, czasami punktowym, a czasami nadmierne rogowacenie dotyczy tylko skóry pięt. No właśnie...

Dość często 'narośnięta' skóra na pięcie jest tylko problemem estetycznym, natomiast czasami to rogowacenie jest tak intensywne, że pojawiają się bolesne pęknięcia, ból i ryzyko rozwoju zakażenia. 

Jakie preparaty do pielęgnacji pięt mamy do dyspozycji w aptece? 

Można stwierdzić, że specjalistą w pielęgnacji stóp jest mocznik. Cóż to takiego? Mocznik występuje naturalnie w organizmie ludzkim, bo jest ubocznym produktem metabolizmu białek i związków azotowych. A jak działa mocznik zastosowany na skórę..? 
Okazuje się, że różnie w zależności od stężenia. 
W niskich stężeniach (do 3%) mocznik przyspiesza podziały komórkowe skóry, wspomagając jej regenerację.
W stężeniach do 10% działa nawilżająco i tutaj jego działanie często porównuje się do kwasu hialuronowego, a powyżej 10% wykazuje już własności złuszczające. 

Na silnie zgrubiałe pięty na pewno warto stosować specyfiki z wysokim stężeniem mocznika, który zadziała złuszczająco. Wymienię kilka przykładów:

"SVR Xerial 50 Extreme krem do stóp" - UWAGA! Tutaj stężenie mocznika jest ekstremalnie, bo aż 50%. Dodatkowo mamy w składzie m.in. kwas salicylowy. Taki duet to szybkie efekty, :) ale niestety cena preparatu dość wysoka. 

Pewną alternatywą mogą być preparaty takie jak:

"Oxedermil krem na pękające pięty" - w składzie 30% mocznik oraz kwas mlekowy, które zmiękczają i złuszczają naskórek oraz alantoina, która przyspiesza gojenie urazów, a także witamina E wzmacniająca barierę ochronną. Cena przystępna, działanie również. :)

"Cerkoderm 30" - aktywne połączenie 30% mocznika z kwasem glikolowym.

"Regenerum regeneracyjne serum do pięt" - preparat oparty na 30% moczniku, z dodatkiem witamin i olejku z drzewa herbacianego. Pewnie kojarzycie dość obrazową reklamę tego specyfiku. ;)

Oczywiście to tylko wybrane przykłady. Właściwie niemal każda firma, która produkuje preparaty do stóp ma w swojej ofercie krem na pięty, a więc wśród preparatów z Scholla, Gehwola, czy Anidy także znajdziecie z pewnością coś odpowiedniego. 

Jeśli Wasze pięty są nie tylko zgrubiałe, ale już popękane to warto pamiętać  że każde pęknięcie może stanowić otwarte wrota do zakażenia, a więc... należy je jak najszybciej wyleczyć. W aptekach znajdziecie kilka odpowiednich specyfików: 

1) "Dernilan maść" - to już długo obecny na rynku aptecznym specyfik produkowany przez Herbapol. W jego składzie nie znajdziemy mocznika, ale.. łagodzącą podrażnienia alantoinę, nikotynamid - czyli witaminę B3 która nie tylko nawilża, ale także łagodzi stan zapalny, a także kamforę i kwas salicylowy. Preparat nie tylko ułatwia usuwanie zrogowaciałego naskórka, ale także dobrze sprawdza się także przy bolesnych i głębokich pęknięciach. 

2) Witamina A - najlepiej w czystej postaci. Na chwilę obecną witamina A w kroplach z apteki wydawana jest na receptę, ale można ją zakupić bez recepty w postaci kapsułek. :) Po umyciu stóp należy rozgnieść kapsułkę i jej zawartość wetrzeć w skórę pięt, :) potem dobrze jest nasmarować stopy i pięty tłustym kremem i założyć bawełniane skarpetki na całą noc. Jest oczywiście też 'opcja leń' czyli gotowe maści z witaminą A. Tubkę można kupić w aptece za kilka złotych. Producentów jest co najmniej kilku. Z reguły stężenie witaminy A jest w granicach 400-800 jm. /1 g maści. Większe stężenie znajdziecie w maści "Retimax" - 1500 jm/1 g maści. 

3) Maść propolisowa - bo nie tylko przyspiesza gojenie ale także zapobiega nadkażeniu, czyli działa antyspetycznie. :)

Jeśli pęknięcia trudno się goją i powstała już rana można posiłkować się miodem manuka w tubce - mamy w aptece specyfik "Activon tube" :) w przypadku trudno gojących się ranek potrafi zdziałać cuda. 

Domowe SPA dla stóp

W codziennej pielęgnacji stóp pomocne mogą okazać się także kąpiele stóp. :) 

Oczywiście w aptekach znaleźć możenie gotowe specyfiki, np.  "Gehwol ziołowa sól do kąpieli stóp" o działaniu zmiękczającym na zrogowaciały naskórek, a także dezodorującym i dezynfekującym. :) W składzie naturalne olejki: lawendowy, rozmarynowy i tymiankowy, taka kąpiel to więc prawdziwa przyjemność. :)

Kąpiel i domowe SPA dla stóp można również przygotować samemu.

Na popękane pięty świetnie sprawdza się kąpiel i moczenie stóp w naparze z siemienia lnianego. Siemię lniane doskonale zmiękcza bowiem zrogowaciały naskórek. :)

Można również stosować kąpiele ziołowe do których wykorzystać można:
-nasiona kozieradki - o działaniu zmiękczającym
-ziele krwawnika i koszyczek nagietka - o działaniu przeciwzapalnym
-ziele nostrzyka, korzeń żywokostu z alantoiną o działaniu gojącym

Właściwie zioła można łączyć w dowolnej kompozycji. Aby kąpiel była przyjemniejsza można również dodać kilka kropli olejku np. miętowego. :)

Podobno świetnym panaceum na popękane pięty może być także olej kokosowy, ale tej metody nie testowałam. 

Szybkie SOS dla stóp

I na koniec dla miłośników nowinek jeszcze jedna informacja. Hitem bodaj ubiegłego lata były złuszczające skarpetki do stóp, jakie ma w ofercie firma Aflofarm ("Silcatil") a także konkurencyjna L'biotica. W tym roku w aptekach pojawiły się natomiast:

- "Zmiękczające plastry na pięty" L'biotica (z mocznikiem, olejem macadamia, masłem shea i witaminą E)

- "Plastry ratunkowe SOS na pięty" Dermo Pharma - w składzie mocznik, masło kakaowe i lanolina, a także kompleks czterech regenerujących olejków: jojoba, abisyński, z drzewa herbacianego i eukaliptusa. :)

Ciekawe, prawda..? 

Warto również przeczytać:


sobota, 22 lipca 2017

Adipex - zmiany w realizacji recept w Czechach

Dziś będzie krótko. Właściwie muszę się przyznać, że przegapiłam tą informację. Ponieważ jednak dostaję od Was coraz więcej maili w tym temacie, postanowiłam napisać o tym na blogu.
Otóż w Czechach zmieniła się klasyfikacja fenterminy, która od 1.05.2017 jest traktowana jako substancja uzależniająca. Ponieważ jest to główny składnik leku "Adipex Retard", konsekwencją zmiany tej klasyfikacji jest wydawanie "Adipexu" wyłącznie na receptę dla leków psychotropowych (z tzw. niebieskim paskiem). 
Więcej informacji można znaleźć na stronach Czeskiego Ministerstwa Zdrowia.

Można powiedzieć - w końcu, gdyż tak jak wspominałam w dedykowanym artykule, Czechy były jedynym krajem w Unii Europejskiej gdzie na zwykłą receptę (także polską) można było dostać ten kontrowersyjny lek. O wielu skutkach ubocznych, a także ciekawych komentarzach Czytelników, możecie przeczytać tutaj
Teraz zdobycie "Adipexu" już nie będzie takie proste, gdyż trzeba mieć specjalną receptę psychotropową od czeskiego lekarza. I dodam, że jest to jedyny legalny sposób nabycia, posiadania i stosowania tego leku. Wiem, że w polskim internecie kwitnie nielegalny handel "Adipexem", ale uczulam, iż wszelkie jego nabycie poza apteką grozi w Polsce konsekwencjami karnymi. Abstrahując już od tego, że wtedy nigdy nie wiecie, czy nabywacie oryginał, czy nie wiadomo co. ;) A swoim zdrowiem naprawdę nie warto ryzykować.

Warto również przeczytać:

Kilka słów o odchudzaniu


niedziela, 16 lipca 2017

Aktywny węgiel nie tylko na biegunkę.

Sezon wakacyjny w pełni, :) więc oby pogoda była mniej kapryśna i każdego dnia budziły nas promienie słońca, a nie strugi deszczu. 

Jak to zwykle w wakacje bywa, w aptekach często zjawiają się pacjenci, którzy kupują specyfiki w ramach 'wakacyjnej apteczki'. :) Często są to preparaty przeciwbiegunkowe, no bo wiadomo... biegunka w podróży to nic przyjemnego, więc lepiej się zabezpieczyć.  Jednym z takich specyfików jest tradycyjny 'węgiel leczniczy', czyli Carbo medicinalis. :) Węgiel  leczniczy, który większość z nas kojarzy z czarnymi tabletkami stosuje się w celach leczniczych głównie przy biegunce, czy zatruciach pokarmowych. Dlaczego? Jest to tzw.węgiel aktywowany, który wytwarza się z miazgi drzewnej w temperaturze około 900°C, a następnie aktywuje np. działaniem pary wodnej czy mocnych kwasów, żeby uzyskać największą powierzchnię adsorpcyjną. 1g węgla aktywowanego może mieć powierzchnię 1000 m2 lub większą. Ciekawe, prawda..? 

Jeśli chodzi o specyfiki przeciwbiegunkowe z węglem, jakie znajdziecie w aptece to mamy ich dość sporo. Przykładowe: 

"Carbo tabletki VP" - tabletki
"Węgiel leczniczy VP" - kapsułki
"Carbo activ" - kapsułki 

Mamy także syrop "Carbosal", ale uwaga. Jakiś czas temu nastąpiła zmiana składu. Kiedyś syropek ten miał w składzie węgiel aktywowany i opierał się na Sirupus simplex. Teraz... mamy w składzie ekstrakt z owoców czarnej jagody oraz witaminę C, a węgiel jest tylko jako barwnik. 

Uwaga! Warto pamiętać, że węgiel leczniczy podany z innymi lekami znacznie osłabia ich wchłanianie z przewodu pokarmowego, a co za tym idzie ich działanie. Konieczne jest więc zachowanie odpowiedniego odstępu czasowego. 

Nie wiem, czy wiecie, ale z racji na swoje silne własności adsorpcyjne węgiel leczniczy jest ostatnio coraz bardziej popularny w świecie kosmetycznym. :) Nawet można użyć określenia, że to taka perełka ostatnich miesięcy. W internecie w łatwy sposób można znaleźć np. przepis na maseczkę z węgla aktywnego:

2-3 tabletki węgla aktywnego należy dokładnie rozgnieść i wymieszać albo z glinką kosmetyczną albo z jogurtem naturalnym i gotowe, ;) a otrzymaną papkę nakładamy na twarz na około 10-15 minut. 
Zaleca się stosowanie takiej maseczki nie częściej niż 2 razy w tygodniu, aby nasza skóra nadmiernie się nie przesuszyła. Jakich efektów się można spodziewać..? 
Na pewno skuteczne oczyszczanie i usunięcie wszelakich zanieczyszczeń, toksyn i martwych komórek naskórka. Przyznam szczerze, że sama nie stosowałam, ale myślę, że niebawem się skuszę:) 

Dla leniuchów na aptecznych (i pewnie kosmetycznych) półkach znajdziecie gotowe produkty na bazie węgla aktywnego. Taki np. ma w swojej ofercie L'biotica. Jest to "Maska węglowa" w postaci nasączonej tkaniny. Według deklaracji producenta nie tylko oczyszcza skórę i zwęża pory, ale także reguluje wydzielanie sebum, intensywnie nawilża i odżywia skórę. Jest to więc raczej produkt dedykowany dla skóry z tendencją do wyprysków.

L'biotica ma w swojej ofercie jeszcze jeden ciekawy produkt - "Głęboko oczyszczające plastry na nos z węglem drzewnym". Deklarowane efekty to natychmiastowe usuwanie zaskórników, widocznie zwężone pory, oraz silne działanie oczyszczające. W teorii wygląda to ciekawie, a w praktyce..? Może ktoś stosował i ma ochotę podzielić się swoją opinią? 

Węgiel leczniczy i jego właściwości wykorzystuje się także w stomatologii. Okazuje się, że nie niszcząc szkliwa, świetnie pochłania zanieczyszczenia z zębów powstałe w wyniku spożywania kawy, herbaty, czy czerwonego wina. ;) Hihi.. coś dla mnie.. bo kawoszem jestem na całego. :) 
W internecie łatwo znaleźć przepis na wybielająca pastę do zębów z węglem aktywnym domowej roboty, :) ale oczywiście dla leniuchów też coś się znajdzie, czyli produkt gotowy. 

W mojej poprzedniej pracy rekordy popularności biła Pasta do zębów z węglem aktywnym "Beverly Hills Formuła", sama ją obecnie testuję. Teraz jest też w wersji do zębów wrażliwych. 

Pastę do zębów z węglem aktywnym o wdzięcznej nazwie "Black is white" ma też Curaprox, ale tutaj cena jest już dość wysoka. 

niedziela, 11 czerwca 2017

Leki osłonowe nie tylko do antybiotyku

Moi Drodzy tym razem do napisania artykułu skłoniła mnie decyzja Prezesa Urzędu Rejestracji  Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych o zmianie kategorii dostępności leku "Ketonal" 50 mg firmy Sandoz. Krótko mówiąc... "Ketonal" w dawce 50 mg pod nazwą "Ketonal active" będzie dostępny w aptekach bez recepty. Decyzja wchodzi w życie 1 października 2017 roku, a więc... już niebawem. 

Osobiście nie chciałabym ten decyzji w żaden sposób komentować, natomiast dla przypomnienia... Już od jakiegoś czasu deksketoprofen w dawce 25 mg (jako "Dexak", czy "Katesse") jest preparatem OTC (bez recepty). Decyzja URPL jakoś mnie więc specjalnie nie powaliła na kolana. Sama nie do końca się z nią zgadzam... Ba... Ketoprofen w postaci żelu, czyli "Fastum", "Ketonal" itp dalej wydawany jest z apteki na podstawie recepty, a więc mamy mały paradoks, :) ale coraz więcej ich w farmacji niestety...

Osłona nie tylko do antybiotyku... 

Z racji na fakt, iż grupa niesteroidowych leków przeciwzapalnych, które można kupić w aptece bez recepty ciągle się poszerza, a także z uwagi na ogromną popularność ibuprofenu, chciałabym zwrócić Wam uwagę na konieczność stosowania preparatów osłonowych. Oczywiście nie dotyczy to sytuacji gdy sporadycznie łykniemy tabletkę ibuprofenu, ale jeśli dość często zdarza się Wam sięgać po leki przeciwbólowe, to i owszem. Warto chronić swój żołądek. Leki przeciwbólowe z grupy NLPZ (niesteroidowe leki przeciwzapalne) do których zaliczamy zarówno ibuprofen ("Ibuprom", "Ibum", "Nurofen") , jak i ketoprofen i jego pochodne ("Ketonal", "Dexak"), naproksen ("Aleve", "Naxii"), diklofenac ("Voltaren acti forte") mogą wywoływać działanie drażniące na śluzówkę przewodu pokarmowego. 

W przypadku terapii antybiotykiem należy stosować probiotyk, zaś przy stosowaniu leków przeciwbólowych jako preparat osłonowy stosuje się lek z grupy tzw. inhibitorów pompy protonowej (IPP). 

Do grupy inhibitorów pompy protonowej (IPP) zaliczane są tak zwane prazole. Bez recepty możemy kupić:
- omeprazol w dawce 10 mg ("Helicid control") i 20 mg (preparaty: "Bioprazol Bio Max", "Ortanol max")
- pantoprazol w dawce 20 mg ("Controloc control", "Anesteloc MAX", "Nolpaza control").

Są to leki stosowane w krótkotrwałym leczeniu objawów choroby refluksowej przełyku. Co w takim razie mają wspólnego z lekami przeciwbólowymi i dlaczego chronią przed ich działaniami niepożądanymi? 

Mechanizm działania NLPZ to hamowanie syntezy prostaglandyn, które odpowiadają za stan zapalny. Świetnie, bo szybko uporamy się z bólem i zwalczymy stan zapalny, ale jest też druga strona medalu. Zahamowaniu ulega także synteza prostaglandyn o działaniu ochronnym na śluzówkę żołądka i dlatego pojawia się efekt drażniący na śluzówkę żołądka. Swoje trzy grosze dokłada kwas solny, dlatego długotrwałe stosowanie niesteroidowych leków przeciwzapalnych może prowadzić do nadżerek i wrzodów. Właśnie dlatego stosując leki przeciwzapalne, warto stosować odpowiednią ochronę, czyli inhibitory pompy protonowej. Dzięki nim zmniejsza się produkcja kwasu solnego, a więc efekt drażniący jest na pewno mniejszy. :) 

W swojej codziennej praktyce zauważam, że lekarze zalecając pacjentowi terapią lekami przeciwzapalnymi nie zawsze pamiętają o ochronie. Warto więc wiedzieć, że jeśli długa terapia NLPZ to zawsze w duecie z IPP. ;)

I uwaga odnośnie właściwego dawkowania.
Leki z grupy inhibitorów pompy protonowej na bazie omeprazolu i pantoprazolu stosujemy zawsze rano na czczo, około pół godziny przed śniadaniem
Leki z grupy niesteroidowych leków przeciwzapalnych najlepiej z kolei podawać po jedzeniu - wtedy działanie drażniące na śluzówkę przewodu pokarmowego będzie na pewno mniejsze. 

Warto również przeczytać:

sobota, 29 kwietnia 2017

Jak prawidłowo usunąć kleszcza?

Kwiecień dobiega końca, a mimo to pogoda za oknami nie napawa optymizmem. No cóż.. z grillowaniem na razie trzeba jeszcze poczekać. Warto jednak wiedzieć, że kwiecień to czas kiedy do ataku ruszają kleszcze. Czyhają one na nas nie tylko na obrzeżach lasów, ale także na polanach, łąkach, a nawet w domowych ogródkach. 

Kleszcze mogą przenosić bardzo groźne choroby, jak: borelioza z Lyme, kleszczowe zapalenie mózgu i opon mózgowo-rdzeniowych i inne. Choroby te mogą być przyczyną groźnych dla zdrowia powikłań, a nawet doprowadzić do śmierci. 
Dobra informacja jest taka, że nie wszystkie kleszcze są zakażone, :) ale uwaga - jeśli zaatakuje nas kleszcz należy jak najszybciej w prawidłowy sposób go usunąć. Prawdopodobieństwo zakażenia wzrasta z czasem. 
I ciekawostka: największy odsetek zainfekowanych kleszczy występuje w województwie podlaskim i warmińsko-mazurskim.

O profilaktyce słów kilka...

No właśnie, chyba nikogo nie muszę przekonywać, że najlepiej unikać zakażenia, a więc:

1) ODPOWIEDNI STRÓJ. Jeśli wybieracie się w tereny leśno-łąkowe koniecznie należy zadbać o odpowiedni strój: bluza z długim rękawem, długie spodnie, skarpety najlepiej na nogawki, nakrycie głowy, wyższe obuwie. Pamiętajcie, że kleszcze "lubią" szczególnie tereny gdzie rosną paprocie, mech rokitnik, czarna jagoda. 

2) DOKŁADNA KONTROLA. Zawsze po wyprawie do lasu, spacerze po łące, czy parku należy dokładnie obejrzeć całą skórę (szczególnie pachwiny i fałdy skórne)

3) STOSOWANIE REPELENTÓW - środków odstraszających kleszcze. Na pewno najskuteczniejsze będą preparaty na bazie DEET np : "Ultrathon".

4) USUNIĘCIE KLESZCZA - jak najszybciej i w prawidłowy sposób, czyli:

KLESZCZA NIE należy: wyciskać, przypalać, ani też smarować alkoholem, benzyną, czy tłuszczem. Dlaczego?
Zwiększa to bowiem ryzyko zakażenia, przez zwiększenie ilości wymiocin i śliny jaka dostaje się do krwi. 

No tak, wiemy czego nie wolno, to zastanówmy się w takim razie...

Jak prawidłowo usunąć kleszcza? 

Nie wiem, czy wiecie, ale w aptece znajdziecie kilka przyrządów do usuwania kleszczy, które mogą okazać się pomocne. Zapraszam na ich mały przegląd:

1) Numer jeden na mojej liście to "KICK the TICK"- zestaw do bezpiecznego usuwania kleszczy, który zawiera: aerozol, pęsetę i chusteczki do oczyszczania skóry. Zastosowanie aerozolu powoduje zamrożenie i zatrzymanie funkcji życiowych kleszcza. Zmniejsza się w tej sposób ryzyko przekazania zarazków do naszej krwi. Dołączoną pęseta usuwamy kleszcza, a za pomocą chusteczek oczyszczamy skórę. Przyznam, że w teorii wygląda to ciekawie. Jak w praktyce, nie wiem, bo nie stosowałam. Co ważne - zawartość pojemnika z aerozolem zawiera około 30 dawek, co według deklaracji producenta pozwala na usunięcie do 15 kleszczy. 

2)  "Trix" - to przyrząd do usuwania kleszczy na zasadzie lassa. Nie wiem jak Wam, ale mi lasso kojarzy się głównie z westernami. ;) Tutaj mamy specjalną pętelkę z włókna węglowego o dużej wytrzymałości. W dość łatwy sposób można za jej pomocą usunąć kleszcza nie tylko z powierzchni skóry, ale także grubej sierści, czy trudno dostępnych miejsc. Pętlę lassa należy założyć jak najbliżej skóry, a następnie zacisnąć w niej kleszcza przez zwolnienie przycisku, a potem ustawić przyrząd prostopadle do skóry i odwrócić wokół własnej osi, czyli... wykręcamy, a nie wyciągamy kleszcze. Po całej operacji dobrze jest zdezynfekować miejsce ukąszenia.


3) Kleszczołapki "Tick twister". Opakowanie zawiera: duże kleszczołapki do usuwania dużych kleszczy, oraz małe - do mniejszych kleszczy, a także tych zlokalizowanych w trudno dostępnych miejscach (np. za uszami). 
Ponoć jest to szybki i łatwy sposób usuwania kleszczy, no i co warte podkreślenia - cena przyzwoita, bo około 8-10 zł. 

4) "Anty-Kleszcz" - urządzenie działające na zasadzie pompki ssącej. Zastosowanie jest wielorakie. Przyrząd może być wykorzystywany do odsysania jadu po ukąszeniu przez komary, osy, pszczoły, pająki, żmije i skorpiony, ale także do usuwania kleszczy z powierzchni ciała,  Wykorzystuje się efekt próżni, dzięki czemu kleszcz zostaje wessany do środka urządzenia. Uwaga! Nie należy stosować urządzenia u dzieci poniżej 3 roku życia. 


5) Zwykła pęseta. Tak, tak.. nią także możecie usunąć kleszcza. Chwytamy wtedy niechcianego lokatora jak najbliżej powierzchni skóry i stanowczo wykręcamy przeciwnie do ruchu wskazówek zegara. Oczywiście zaraz po zabiegu konieczna dezynfekcja.


To takie główne przyrządy, jakie znajdziecie w aptekach w "kleszczowym sezonie". Myślę, że warto się w któryś z nich zaopatrzyć. Polecam zrobić to już teraz, bo w okresie wakacyjnym często jest problem z dostępnością ich w hurtowniach, a co za tym idzie również w aptekach. Myślę, że taki  przyrząd to na pewno niezbędnik dla grzybiarzy, ale nie tylko... bo pamiętajcie, że kleszcze nie bytują tylko w lasach, ale nawet w przydomowych ogródkach. 
I UWAGA! Pamiętajcie, aby po ukąszeniu kleszcze obserwować miejsce ukąszenia przez 30 dni pod kątem wystąpienia rumienia wędrującego. 


.
W opakowaniu znajdziemy 2 sztuki kleszczołapek:
• duże – do wyjmowania kleszczy dużych rozmiarów;
• małe – do mniejszych kleszczy oraz do zastosowania w trudno dostępnych miejscach, np. za uchem.

A przed nami majówka. Więc życzę Wam odpoczynku. :) 



niedziela, 9 kwietnia 2017

Acyklowir bez recepty

Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie wiosna to z reguły czas nowych postanowień. Udało mi się więc zrealizować plan rezygnacji ze słodyczy, a było niełatwo, hihi.. zwłaszcza w pracy, gdy kusiły koleżanki. ;) Wiosną często też decyduję się na zmiany - tym razem i zmiana fryzury i koloru włosów, a od razu humor lepszy. :) No ale zmiany mamy także w dziedzinie farmacji i o tym dziś kilka słów.

Jak zapewne wiecie leki mogą być wydawane z apteki:

-na podstawie recepty lekarskiej (produkty lecznicze oznaczane symbolem "Rp"
- bez recepty (produkty lecznicze OTC)

Oczywiście nie zależy to od widzimisię farmaceuty, ale od pozwolenia, :) czyli wszystko w gestii Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych (URPL). Żeby było ciekawie Prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych może zmienić kategorię dostępności danego leku. Czasami taka zmiana wzbudza wiele kontrowersji. Przykładem jest dostępność bez recepty sildenafilu w dawce 25 mg (preparaty: "Maxigra go", "Maxon active"). Teraz kolejna zmiana...

Mamy pierwszy acyklowir w dawce 200 mg, który można zakupić bez konieczności posiadania recepty lekarskiej. Lek "Aciclovir Hasco" - tabl 200 mg decyzją Prezesa URPL zmienił nazwę na "Hascovir control 200 mg" no i jest dostępny w sprzedaży OTC. No dobrze a co to takiego acyklowir..?

Jest to lek przeciwwirusowy, który hamuje namnażanie wirusów opryszczki typu 1 i 2 (HSV), wirusa ospy wietrznej i półpaśca (VZV), wirusa Epsteina Barr (EBV) oraz wirusa cytomegalii (CMV). 

Do tej pory bez recepty można było zakupić acyklowir tylko w postaci kremu do stosowania zewnętrznego ("Zovirax", "Zovirax Duo", "Hascovir", "Herpex", "Antivir"). Pewnie znacie te specyfiki, bo opryszczka to częsty problem, a właśnie przy jej leczeniu najczęściej sięgamy po ww specyfiki. :) Wszystkie postacie doustne acyklowiru (w dawce 200, 400 i 800 mg) były wydawane tylko na receptę ("Heviran" i inne). Teraz mamy "Hascovir control" - 200 mg bez recepty. Póki co jest jakiś problem jego dostępnością w hurcie, ale pewnie niebawem się pojawi.

Wskazania do jego stosowania to leczenie nawrotowej opryszczki warg i twarzy wywołanej przez wirusa opryszczki pospolitej u dorosłych. Warto zwrócić uwagę na słowo 'nawrotowej' czyli...  lek może być stosowany tylko u pacjentów, u których wcześniej rozpoznano zakażenie opryszczki i ta opryszczka nawraca.

Moje osobiste zdanie jest takie, że "nie ma co szaleć" ;) i od razu się truć lekiem doustnym. Na to zawsze jest czas. 

Jeśli od razu jak pojawi się zwiastujące opryszczkę swędzenie wkroczymy do akcji z preparatami do użytku zewnętrznego - powinno być dobrze. :) 

O takich specyfikach pisałam w tym poście.

I jeszcze mała ciekawostka. Jeśli macie tendencję do wirusa opryszczki - warto ograniczyć w diecie argininę. Czyli najlepiej w odstawkę: czekolada (ech... ciężko), orzechy, owies i owsianka, kokos, żelatyna. Dlaczego? Wirus opryszczki potrzebuje bowiem argininy do wzrostu i namnażania. 

Z kolei inny aminokwas - lizyna może być naszym sprzymierzeńcem w walce z opryszczką, bo zwiększone spożycie lizyny powoduje, że organizm przyswaja mniej argininy:) czyli NIE dla argininy, a zdecydowane TAK dla lizyny.

Lizyna jest aminokwasem egzogennym, czyli nasz organizm nie potrafi jej zsyntetyzować, a musimy jej dostarczyć z pożywieniem. Gdzie znajdziemy lizynę?

                   - owoce ( awokado, mango, figi, morele, gruszki, papaja)
                   - warzywa ( buraki)
                   - nasiona roślin strączkowych i kiełki zbóż
                   - jaja i nabiał ( maślanka, kefir, jogurt)
                   - drób i ryby (dorsz, sardynki)

W niektórych aptekach znajdziecie też lizynę w postaci gotowego preparatu. Przykład SOLGAR "L-lizyna 500 mg" - kapsułki. 

Biorąc pod uwagę fakt, że opryszczka może być związana ze stresem, czy osłabieniem organizmu warto zadbać w sposób naturalny o dobra formę, czyli po prostu.. zdrowa dieta, bogata w warzywa i owoce oraz aktywność fizyczna. :) Wiosną i latem naprawdę łatwiej zadbać o siebie, a więc do dzieła! ;)

Warto również przeczytać:
Na opryszczkę      

niedziela, 12 marca 2017

Nowości na odchudzanie

Chyba możemy już założyć, że zima raczej nie wróci. ;) Oby, a wiosna to zawsze czas mobilizacji organizmu do walki ze zbędnymi kilogramami. Niestety jesienno-zimowe lenistwo z reguły sprzyja gromadzeniu zapasów 'tłuszczyku' tu i ówdzie. :) A później... to tylko w reklamach tak pięknie i na zawołanie 'znikają boczki', :) w praktyce wygląda to o wiele trudniej. Zawsze też wiosną producenci suplementów diety ruszają do ataku i każdego roku pojawiają się jakieś nowości w tej dziedzinie. 

Dziś kilka słów na temat specyfiku "Apecontrol" od firmy OLIMP. Na opakowaniu poza nazwą i czerwoną strzałką w dół, która pewnie ma symbolizować deklarowany spadek apetytu, a może wagi(?), pojawia się informacja: "aż 5 składników aktywnych". No tak - to całkiem sporo, ale pamiętajmy, że to nie o ilość, a o jakość z reguły chodzi. Przejdźmy więc do konkretów, czyli mała analiza składu. 

Miejsce pierwsze to znany już z wielu specyfików na odchudzanie...

ekstrakt Garcinia cambogia - 100 mg. Ekstrakt ten jest źródłem HCA, czyli kwasu hydroksycytrynowego (1 kapsułka= 60 mg HCA). Jak działa to cudo? Tak w skrócie można by powiedzieć, że HCA hamuje powstawanie tłuszczów z węglowodanów i białek, czyli świetnie. :) Ale uwaga! HCA działa, ale konieczne jest dołączenie tego nie zawsze lubianego czynnika, czyli aktywności fizycznej. U leniucha się nie sprawdzi. Poza tym ... efektywna dawka HCA to minimum 500 mg (u osób otyłych w badaniach stosowano nawet dawki wielokrotnie większe), tutaj mamy w dziennej porcji, czyli 2 kapsułkach tylko 120 mg HCA. Mało!

Ale idźmy dalej. W 1 kapsułce suplementu znajdziemy także ekstrakt z guarany (100mg). Wiadomo... guarana jest źródłem kofeiny - tutaj mamy 50 mg kofeiny w jednej kapsułce, czyli prawie jak espresso. :) Stosując się do zaleceń producenta i stosując 2 kapsułki na dobę mamy więc prawie podwójne espresso. Na pewno kilogramów od kofeiny nam nie ubędzie, ale zyskamy może nieco energii, choć nie wiem jak Wy, ale ja to wolę wypić dobrą kawkę nić faszerować się kofeiną w kapsułkach. ;) 

Miejsce 3 na liście składników to ekstrakt z liści morwy białej (100 mg/1 kapsułkę), który zawiera substancję o "wdzięcznej" nazwie dezoksymannojirymycyna. ;) Język można połamać, dlatego nie namawiam, żeby pamiętać. ;) Warto jednak wiedzieć, że hamuje ona aktywność enzymów, które rozkładają węglowodany złożone do cukrów prostych, czyli... zmniejsza wchłanianie cukrów z przewodu pokarmowego. Wybierając preparat z ekstraktem z morwy warto pamiętać, aby był to ekstrakt standaryzowany, bo tylko wtedy mamy pewność określonej zawartości związków czynnych. Tutaj mowy o standaryzacji nie ma, :( poza tym.. dawka ekstraktu raczej znikoma. Cudów raczej nie zdziała. 

Uzupełnienie składu to ekstrakt z liści gurmaru (80mg). Tajemniczo brzmiąca nazwa, więc wyjaśniam. Gurmar (Gymnema silvestris) to tropikalna roślina pochodząca z południowych Indii i południowo wschodniej Azji. Mała ciekawostka - żucie liści gurmaru powodowało utratę rozróżniania słodkiego smaku i zmniejszało apetyt na słodkie pokarmy, dlatego też Hindusi nazywali tą roślinę "niszczycielem cukru". Stąd też zastosowanie w diabetologii. Systematyczne stosowanie normalizuje poziom cukru i zmniejsza jego absorpcje z jelit do krwi. Ale... oczywiście należałoby stosować odpowiednie dawki. I tutaj znowu mamy problem... 160 mg ekstraktu gurmuru w porcji dziennej (2 kaps) nie wystarczy. I raczej nie pomoże tutaj standaryzacja i deklarowanie zawartości składników czynnych (= kwasów gymnemowych) na poziomie 40 mg w porcji dziennej. 
Dla porównania:
 "Insulan" - ekstrakt z liści gurmuru 400 mg w porcji dziennej (100 mg kwasów gymnemowych)

Jest jeszcze jeden składnik - chrom. Tutaj dawka spora, bo 60 ug w 1 kapsułce, czyli 120 ug w porcji dziennej. Ale będę czepliwa, :) chrom mamy w postaci chlorku chromu (III), a więc z jego biodostępnością będzie niestety nie najlepiej.

I na koniec małe podsumowanie. Skład naprawdę urozmaicony, bo trio: morwa, gurmar i Garcinia cambogia, a do tego jeszcze chrom i kofeina. Niestety jednak ... raczej nie spodziewajmy się efektów i ubytku kilogramów. Wydaje mi się, że jedynym efektem jaki możemy zaobserwować jest nieco więcej energii po kofeinie, ;) zwłaszcza jak dodatkowo wypijemy filiżaneczkę kawy. :) Na zmniejszenie apetytu i zahamowanie uczucia głodu bym nie liczyła... Pod tym względem lepsze byłoby zastosowanie jakiegoś dobrego preparatu błonnikowego. Natomiast w walce ze zbędnymi kilogramami - na pewno nie obejdzie się bez duetu: dieta i aktywność fizyczna. :) 

I jeszcze ciekawostka. Od jakiegoś czasu znów mamy w aptekach lek stosowany w leczeniu otyłości - dedykowany głównie osobom o BMI powyżej 30. Lek nazywa się "Mysimba". Jedno opakowanie to koszt około 600zł. O składzie i efektach ubocznych innym razem:)

Warto również przeczytać:

piątek, 24 lutego 2017

Jak leczyć katar u niemowląt..?

Sezon 'katarowy' jeszcze trwa, choć chyba w powietrzu czuć już wiosnę. :) Oby przyszła jak najszybciej, bo ja już nieco znużona jestem tą zimą. Dziś po raz kolejny kilka słów na temat kataru u niemowląt. Jak to mawiają 'leczony trwa tydzień, a nieleczony 7 dni' i chyba coś w tym jest. 

O ile dorosły jakoś sobie z katarem radzi, o tyle niemowlak już nie do końca, a to dlatego, że nie potrafi oddychać przez usta. Jeśli mały nosek zapchany jest gęstą wydzieliną, ciężko oddychać i zasnąć.. z reguły więc katar u maluszka to także nieprzespana noc mamy. Tak, tak... z reguły to kobiety mają 'przekichane', tatuś może wyemigrować do drugiego pokoju i ma spokój. ;)

O samym katarze pisałam już sporo. Standardem leczenia kataru u maluchów jest z reguły ten sam... woda morska i odciąganie wydzieliny aspiratorem. 

Chyba najczęściej wybierany to aspirator Katarek - podłączany do odkurzacza. Z doświadczenia przyznaję, że sprawdza się naprawdę świetnie: stosowałam zarówno przy starszym, jak i młodszym synu. Na opakowaniu widnieje informacja 0m+ czyli teoretycznie jego stosowanie nie ma ograniczeń wiekowych.  

Przed użyciem aspiratora dobrze jest jednak zastosować wodę morską, bo ona nieco rozrzedzi zalegającą wydzielinę - o tym z reguły jeszcze pamiętamy. ;) Natomiast ja chciałabym zwrócić uwagę na inną kwestię - po odciągnięciu wydzieliny należy nawilżyć śluzówkę i o tym już czasem się zapomina. U maluszków można po prostu wkroplić do noska kilka kropli soli fizjologicznej (0,9% NaCl). Jest to niezmiernie ważne, ponieważ odciągnięcie wydzieliny wysusza śluzówkę i może ona na taki zabieg zareagować zwiększonym produkowaniem wydzieliny, a przecież tego nie chcemy. 

Na dziś kończę ten krótki artykuł i życzę oby katary trzymały się od Was i dzieciaków z daleka. :) 


poniedziałek, 30 stycznia 2017

Pasożyty u dzieci

Dziś kolejny artykuł z cyklu "Czy wiecie, że.." Tym razem mam dla Was informację, że jeden z najpopularniejszych leków przeciwpasożytniczych: "Pyrantelum Medana" (zawiesina doustna 250mg/5ml) już od 1 marca 2017 roku będzie dostępny w aptekach jako lek OTC, czyli bez recepty.
Obecnie lek jest wydawany tylko na podstawie recepty lekarskiej i chyba słusznie, bo podstawą stosowania leków 'na robaki' jest przede wszystkim prawidłowa diagnoza. Czasami trudno ją postawić samemu, bez pomocy lekarza. Ale.. taka jest decyzja URPL i z nią się nie dyskutuje, :) a więc już niebawem - "Pyrantel" będzie w sprzedaży odręcznej.

Postanowiłam więc napisać kilka słów na temat zakażeń pasożytniczych. Taka mała ściągawka. :) Jak wiadomo problem pasożytów najczęściej dotyczy dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym. Z reguły są to owsiki, czasami glista ludzka. A więc małe kompendium:

OWSICA

1) Owsiki to pasożyty z grupy nicieni, które 'lokalizują się' w przewodzie pokarmowym człowieka. Samice nocą wędrują w okolice odbytu, gdzie składają jaja. Uwaga! Samica owsika może jednorazowo złożyć 11 tysięcy jaj... Przerażające, prawda?  Zarażenie owsikami czasami może przebiegać bezobjawowo, ale czasami daje pewne objawy, które nie są jednak specyficzne.

Objawy
Występujący nocą świąd okolicy odbytu, podrażnienie w okolicy odbytu, brak apetytu, cienie pod oczami, bladość skóry, czasami: nadpobudliwość, zgrzytanie zębami, obgryzanie paznokci, bezsenność.

Diagnostyka:
Zazwyczaj wykonuje się wymaz z odbytu (za pomocą specjalnego przylepca celofanowego) - rano, zaraz po wstaniu z łóżka. Wymaz najczęściej pobiera się 3-krotnie w odstępach 3-5 dni.
Czasami wykonuje się badanie kału, ale ma ono zdecydowanie mniejsze znaczenie.

Zapobieganie i leczenie
Na pewno jeśli chodzi o profilaktykę, duże znaczenie ma higiena: częste mycie rąk, szczególnie przed jedzeniem i po skorzystaniu z toalety. Warto od małego wyrabiać w dzieciach takie nawyki. Trzeba też pamiętać o krótko obciętych paznokciach i częstej zmianie bielizny.
Niebagatelne znaczenie mają tez odpowiednie nawyki żywieniowe: ograniczenie węglowodanów (owsiki wręcz "uwielbiają" cukier), dieta bogata w błonnik (razowe pieczywo i makarony). 


GLISTNICA

W przypadku glistnicy mamy do czynienia z zarażeniem glistą ludzką. Do zarażenia dochodzi drogą pokarmową - uwaga na niedomyte owoce i warzywa!

Objawy:

Podobnie jak w przypadku owsików nie są specyficzne. Zakażeniu może towarzyszyć zgrzytanie zębami, wymioty, nudności, brak apetytu, suchy kaszel, wysypka. Właśnie dlatego ważna jest odpowiednia diagnostyka. Czasami zdarza się, że dziecko ciągle kaszle i kaszle.. lekarze leczą różnymi sposobami, podejrzewają alergię, a zapominają, że przyczyną takiego przewlekłego kaszlu może być taki niechciany lokator.

Diagnostyka:

Badanie parazytologiczne kału nie zawsze jest wiarygodne - może dać wynik fałszywie ujemny. Ale wynik ujemny nie zawsze jest potwierdzeniem, że jesteśmy zdrowi. Takie badanie warto powtórzyć. Pomocne może być też wykonanie badania morfologii krwi z rozmazem. Na zarażenie glistą ludzką może wskazywać eozynofilia (wzrost odsetka eozynofilów w krwi).. może, ale nie musi, bo drugim winowajcą może być alergia. Sami więc widzicie, że podstawienie odpowiedniej diagnozy jest czasami trudne.

Podobnie jak w przypadku podejrzenia owsików - warto pamiętać o ograniczeniu w diecie węglowodanów, natomiast wskazana jest raczej dieta białkowa.

Leczenie zakażeń pasożytniczych:

Na chwilę obecną mamy szeroki wachlarz leków wydawanych z apteki na podstawie recepty:
pyrantel ("Pyrantelum" - tabletki, zawiesina)
mebendazol  ("Vermox" - tabletki)
albendazol ("Zentel" - tabletki, zawiesina).

Od 1 marca "Pyratelum" zawiesina będzie dostępna bez recepty. Myślę jednak, że nie ma co szarżować i stosować preparatu na własną rękę. Raczej po konsutacji z lekarzem. Leczenie z reguły prowadzi się u wszystkich członków rodziny.

Warto pamiętać, że w aptekach dostać można również specyfiki, które mogą odgrywać rolę wspomagającą. 

Przykłady:

"Vernikabon" - syrop ziołowo-miodowy. W składzie wyciąg z łupiny orzecha włoskiego, wyciąg z ziela piołunu, wyciąg z nasion czarnuszki, ekstrakt z róży, a także olejki: goździkowy, tymiankowy, kminkowy, kolendrowy, miętowy, cytrynowy. 
Preparat stosujemy 7 dni, potem robimy tydzień przerwy i powtarzamy terapię 7 dni.

"Alerbon" - kapsułki. W składzie olej z nasion czarnuszki siewnej.

"Para Farm" - płyn. Jest to preparat na bazie naturalnych składników,który stwarza niekorzystne warunku dla rozwoju pasożytów. W składzie także mała plejada gwiazd ziołolecznictwa: ziele piołunu, korzeń omanu, ziele tymianku, liść szałwi, owoc kopru, ziele macierzanki oraz korzeń prawoślazu.

Pamiętajcie jednak, że podstawową rolę w profilaktyce zakażeń pasożytniczych ma przestrzeganie higieny, a zwłaszcza częste mycie rąk.


Warto również przeczytać:

niedziela, 15 stycznia 2017

Entitis, czyli jak wzmocnić odporność

Moi Drodzy sezon na chorowanie w pełni, pogoda bardzo zmienna, a do tego w wielu miejscach kraju prześladuje nas smog. Dzisiejszy artykuł postanowiłam więc poświęcić wzmocnieniu odporności. Temat bardzo obszerny i właściwie ciężko go wyczerpać w jednym artykule, ale postaram się przynajmniej częściowo go omówić. 

Na pewno warto pamiętać, że nie ma cudownych pigułek, które sprawią, że nie będziemy chorować. Pamiętajcie, że decydujące znaczenie dla naszej odporności ma przede wszystkim tryb życia, czyli:

Powiadomienia o nowych wpisach :)